Kilka myśli po konferencji Warszawskie Dni Informatyki
W dniach 19-20 marca odbyła się konferencja Warszawskie Dni Informatyki (Warsaw IT Days) warszawskiedniinformatyki.pl. Pierwszy dzień online, drugi stacjonarnie. Byłem na miejscu drugiego dnia i przede wszystkim, warto było jechać. Autem. Parking był pusty.
Konferencja odbyła się na Stadionie Narodowym, miejsce samo w sobie przyjemne. Natomiast o tej porze roku było tam zimno i szybko doceniłem swoją decyzję, żeby zostać w kurtce. Patrząc po innych uczestnikach, raczej marzli.
Co nie było żadną tajemnicą, ale warto odnotować: konferencja była mocno nastawiona na temat poszukiwania pracy i łączenia pracodawców z pracownikami. Było tam sporo inicjatyw skierowanych do ludzi wchodzących na rynek. Mnie ten aspekt nie dotyczył, ale cieszę się, że takie rzeczy się dzieją. Patrząc na stoiska, zainteresowanie było duże.
Prelekcje
Pierwsza ścieżka, na jaką trafiłem, to prezentacja Jakuba Dzikowskiego o wykorzystaniu vibe codingu do humanizacji treści, analizy kanibalizacji i audytu serwisów w kontekście SEO na dużą skalę. Początkowo miałem mieszane uczucia. Jakub pokazywał narzędzia, które zbudował pod swoje konkretne potrzeby i były one bardzo wycelowane w specyfikę jego pracy. Liczyłem na bardziej dosadne przykłady, może listę konkretnych produktów czy wdrożeń. Jednak jak teraz to przemyślałem na spokojnie, to muszę złagodzić swoje stanowisko. To była po prostu prezentacja mocno wyspecjalizowana, skierowana do ludzi, którzy naprawdę siedzą w SEO i jednocześnie mają smykałkę do samodzielnego budowania narzędzi. Mi brakowało kompetencji w SEO, żeby to w pełni ocenić, więc nie powinienem być nadmiernie krytyczny. Wydaje mi się, że to była dobra prelekcja.
Potem byłem na prezentacji Aleksandra Kaima o wizualnych rekomendacjach produktowych i praktycznym wdrożeniu w firmie Answear.com. Ta prezentacja bardzo mi się podobała bo Olek pokazał na konkretnych przykładach wdrożenie technologii rozpoznawania obrazu. Przykład produkcyjnego wdrożenia, które faktycznie działa, zawsze dobrze się słucha. Co więcej, pochwalił się, że ich zespół zrobił rozwiązanie, które trochę, ale jednak wyprzedziło rozwiązanie zewnętrznego dostawcy. Ten dostawca oferował płatną usługę w jakimś abonamencie, konkrety nie padły, ale dało się zrozumieć, że to nie było tanie. A tu nagle nowa komórka AI w Answear, zespół pewnie nie jakoś specjalnie doświadczony, bo dopiero się formował, w jakieś trzy miesiące zrobił coś lepszego niż firma, która oferuje to jako jeden ze swoich sztandarowych produktów. Nie dość, że zrobili to lepiej, to jeszcze drastycznie zeszli z kosztów. Koszty wytworzenia i utrzymania tego oprogramowania okazały się znikome. Gratuluję, fajny case.
Następnie posłuchałem Radka Wojtysiaka i jego prezentacji "Koniec ery Hand-crafted UI? Ponad 10 lat doświadczenia na front-endzie vs. Agent AI". Tutaj muszę powiedzieć, że byłem bardzo zawiedziony. Wyobrażałem sobie przegląd narzędzi i metod, iterowanie po różnych rozwiązaniach. Replit, Lovable, Cursor, Claude Code itd. Wyobrażałem sobie pokazanie różnych etapów dochodzenia od prostego rozwiązania po naprawdę fajne wdrożenie, może coś o Figmie, jakieś narzędzie typu Figma-to-HTML ze wsparciem AI. Natomiast Radek opowiedział o swoich zupełnie podstawowych doświadczeniach z pierwszego kontaktu z AI. Opowiadał fajnie, nie mam mu tego za złe, ale to było daleko poniżej moich oczekiwań. Szczególnie, że prelekcja miała zaznaczoną trudność 2 na 3. Powiem więcej, autor chyba nie zgłębiał tematu dalej a więc nie umie spojrzeć na wydarzenia sprzed kilku miesięcy z nowej perspektywy. Ot po prostu spróbował w grudniu trochę AI i postanowił o tym opowiedzieć.
Prezentacja Michała Hakenberga o wdrożeniu Vision AI na liniach produkcyjnych w sektorze przetwórstwa żywności to drugi punkt, który mnie nie zawiódł. Vision AI bardzo mnie interesuje, sam realizuję projekt Brick Hunt, o którym możecie parę słów przeczytać na mojej stronie. Znowu, to jest case produkcyjny, nie hipotetyczne rozważania. Ktoś opowiada o tym, jak to faktycznie zadziałało, jak przeszło ich najśmielsze oczekiwania i działa w produkcji. Takie doświadczenia są najciekawsze. Jestem przekonany, że takich projektów będzie coraz więcej i że są coraz prostsze w realizacji, szczerze wierzę, że te technologie będą się upowszechniać.
Potem byłem na prezentacji Aleksandra Misztala "Agentowe AI: Dlaczego większość wdrożeń nie ma sensu (a nasze ma)?". Temat wydawał się ciekawy, ale zupełnie szczerze, ta prezentacja mnie nie porwała. Prelegent wyglądał na dość zestresowanego, pełna sala chyba go przytłoczyła. Nie chcę być nadmiernie krytyczny, ogólnie mam wysokie wymagania, więc najczęściej z konferencji wychodzę niezadowolony. Na prezentacji padło kilka istotnych stwierdzeń, z którymi się zgadzam, ale stres prowadzącego i bardzo słaba widoczność slajdów z małymi literami mocno zepsuły odbiór.
Panel dyskusyjny o przyszłości branży
Na koniec miałem przyjemność wysłuchać panelu dyskusyjnego o przyszłości post-AI developmentu. Na scenie Tomasz Ducin, Sebastian Gębski, Tomek Onyszko, Przemysław Smyrdek, Marcin Czarkowski i Artur Skowroński. Przyznaję, że bardzo przyjemnie mi się ich słuchało. Byli raczej zgodni w większości tematów, w tym co do tego, że przyszłość nie maluje się wcale w czarnych barwach.
Ja osobiście na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat, odkąd AI zawojowało nasze głowy i naszą pracę, miałem różne wahania co do kierunku, w jakim to zmierza. Od samego początku, jak tylko pojawił się ChatGPT, dostrzegałem nadchodzącą rewolucję i starałem się przekonywać wszystkich, żeby to obserwowali, bo to się dzieje na naszych oczach. Ale były momenty, kiedy myślałem, że ta sztuczna inteligencja po prostu nami zawładnie.
Teraz staram się podchodzić do tego racjonalnie. Widzę, że ta technologia, jakkolwiek mądra by nie była, będzie miała trudności z funkcjonowaniem bez człowieka. Oczywiście to jest rewolucja i jak każda rewolucja powoduje poważne przetasowania na rynku. Jesteśmy dopiero na samym początku tej przygody i nie wiadomo, gdzie ona nas zaprowadzi. Wolałbym się nie wypowiadać na temat superinteligencji i nie wychodzić tak daleko w przyszłość. Ta inteligencja, która jest teraz, jest już bardzo użyteczna, ale bez człowieka się nie obejdzie.
Natomiast bardzo istotne jest, żeby rozumieć rolę tego człowieka, bo ona się drastycznie zmienia. Prześmiewcze określenie "klepacz kodu" nie wymyślono przecież wczoraj. Nie od dzisiaj mamy wobec programistów większe wymagania niż tylko tworzenie kodu. Są różni programiści, jedni bardziej zaangażowani w jakościowo świetny kod, inni podchodzący do tego bardziej biznesowo. Prawdopodobnie jedni i drudzy znajdą dla siebie miejsce, ale wszystko wskazuje na to, że dla większości racjonalne jest skupienie się na biznesie i architekturze rozwiązań. Pisanie kodu samo w sobie nie jest już żadnym wyzwaniem. Ale dalej ktoś musi dostrzec w tym interes, jakąś użyteczność, dalej musi coś wymyślić czego inni potrzebują.
Jestem przekonany, że ten czas, który teraz mamy i najbliższe lata, to będzie najlepszy czas dla programistów. Wiem, że w tej chwili dużo się mówi o tym, że AI zabierze pracę programistom i o juniorach, którzy mają trudny moment na wejście na rynek. Ale wydaje mi się, że wiele z tych opinii jest przesadzonych.
Czy kiedykolwiek tak łatwo było się czegoś nauczyć jak dzisiaj? I to nie dotyczy tylko programowania. Dawno juniorem nie jestem i trudno się wypowiadać w ich imieniu, zresztą prelegenci na panelu, moi rówieśnicy, też to przyznali. Ale tak to widzę: juniorzy mogą swoje braki nadrobić zaangażowaniem i skutecznością w użyciu narzędzi sztucznej inteligencji i być bardzo wartościowi. Mogą być bardziej wartościowi niż ludzie o znacznie większym doświadczeniu, ale oporni na tę zmianę. A takich jest dalej bardzo dużo. Junior w połączeniu ze sztuczną inteligencją może odgrywać ogromną rolę.
W dyskusji zabierania pracy przez AI zawsze powołuję się na przykład WordPressa. Przed WordPressem tworzenie stron internetowych było droższe, wolniejsze, wymagało większego zaangażowania. Potem pojawił się właśnie WordPress i jego słynna instalacja w 5 minut i nagle każdy mógł uruchomić swoją własną stronę Internetową, nawet nie musząc wiedzieć, co to jest FTP czy baza danych. Wystarczy wejść na stronę hostingu, wyklikać rachunek na 200 zł rocznie, skorzystać z instalatora, znaleźć darmowe pluginy, kupić szablon za 20-30 dolarów i zbudować sobie stronę. Wtedy też mówiono, że teraz wszyscy będą sobie robić strony sami i nikt nie będzie potrzebował programistów. Okazało się, że było kompletnie odwrotnie. Powstały setki i tysiące agencji specjalizujących się w budowaniu stron na WordPressie, zatrudniających tysiące programistów. Ten ekosystem istnieje od wielu lat i dał nam wszystkim zarobić dużo pieniędzy.
Nie jest tak, że jak mamy większe możliwości, to nagle wszyscy robią sobie wszystko sami. My programiści jesteśmy w bańce. Jeżeli nagle zaczęliśmy robić rzeczy 10 razy szybciej i 10 razy więcej, to wydaje nam się, że cały świat to umie. A to nieprawda. Mimo, że ta technologia jest super użyteczna i będzie jeszcze inteligentniejsza, nie sądzę, żeby ludzie masowo i samodzielnie postanowili budować oprogramowanie. Oni tego tak naprawdę nie chcą, nigdy tego nie polubią a jak wiadomo, obowiązki wolimy przekazywać innym i płacimy za to codziennie niemałe pieniądze.
Wokół WordPressa z jednej strony pojawiła się przestrzeń dla programistów, z drugiej powstały agencje marketingowe, SEO się rozrosło, wokół tego zjawiska budowało się wiele biznesów. Tak samo teraz przejdziemy rewolucję, wokół której obuduje się wiele różnych przedsięwzięć. Owszem, programowanie będzie tańsze, ale to nie spowoduje, że programistów będzie więcej niż pracy. To automatycznie odblokuje środki i zasoby u ludzi, którzy mieli pomysły na startupy, wdrożenia, oprogramowanie, ale nie było ich na to stać. Zjawisko budowania czegoś dla swojej firmy, biznesu czy rodziny po prostu się upowszechni.
Wniosek z panelu? Wymagania, jakie stawia przed nami sztuczna inteligencja (myśleć bardziej produktowo, mniej w kodzie, być aktywnym i zaangażowanym) to w zasadzie cechy, jakie zawsze były potrzebne. Nic się nie zmieniło. Tacy ludzie zawsze byli poszukiwani i dalej będą. Należy próbować, budować, szukać dla siebie szansy, być aktywnym. Nie wolno się obrażać na tę technologię. Rewolucja się dokonała i będzie się tylko powiększać. Nie bójcie się tego, znajdźcie w tym swoje miejsce.
Na koniec
Wszystkie prelekcje, na których byłem, to oczywiście tylko wycinek programu. Bardzo liczę na to, że obejrzę jeszcze drugie albo trzecie tyle online, bo nagrania mają być dostępne dla uczestników konferencji na oficjalnej stronie. Jest też sekcja VOD z szeregiem prelekcji, które zostały przygotowane wcześniej, część z nich można już obejrzeć. Na pewno w najbliższych dniach i tygodniach będę wracał do tego materiału.